Wypoczynek sposobem na dobre zdrowie

Ciekawy motel w Poznaniu

2009-03-03 08:39:35
Pamiętam jak przez mgłę tamten dzień. To było wtedy, gdy do Polski przylatywał George Bush i wszyscy chodzili z jakimś lękiem w oczach. Może mi się tylko tak wydawało, ale dziwną atmosferę dało się odczuć na odległość. Ewidentnie czułem, że opanowuje mnie choroba i powinienem leżeć w łóżku zamiast latać po mieście załatwiając błache sprawy. Przy Marcinkowskiego, tam gdzie wysokie logo „Szkolenia - Wielkopolska" zdobi Motel Poznań, zwątpiłem czy iść do banku, czy też przełożyć tę wizytę na inny termin. Zakręciło mi się w głowie i zamarzyłem o ciepłym łóżku. Przypomniało mi się, że muszę jeszcze zrobić kosztorys dla firmy, która chce nam robić imprezy integracyjne dla firm. Kolejny wieczór przed komputerem. Wstąpilem do apteki. Chciałem, żeby mnie coś postawiło na nogi. Wizja kilkugodzinnego tworzenia planu w domu lekko mnie załamała. Ledwo przekroczyłem próg apteki na Ratajczaka, jakaś ulotka zaplątała mi się między stopami. Podniosłem. Wielkimi czerwonym wytłuszczonym drukiem widniało na niej „Szkolenia - Wielkopolska". Już gdzieś to widziałem dzisiaj. Przez chwilę stałem bez ruchu bezsensownie zastanawiając się nad celem przemyśleń. Wiem! Motel Poznań! Nagle jaśniej skojarzyłem fakty. Organizacja, która chciała nam świadczyć usługi imprezy integracyjne dla firm, chyba właśnie w tamtym budynku ma swoją siedzibę. Wysłali mi przecież jakies plany na pocztę elektroniczną. Muszę je uważnie przejrzeć. Rozplanowanie złego kosztorysu mogłoby się wiązać nawet z utratą pracy. Co prawda prezes ma do mnie dłuże zaufanie, ale co za tym idzie - mam również wyjątkowo duże obowiązki. Miętosząc ulotkę „Szkolenia - Wielkopolska" w lewej dłoni podeszłem do lady sklepowej. Pomiędzy zamawianiem u farmaceuty Ibupromu i Witaminy C, zastanawiałem się czy Motel Poznań rzeczywiście nada się na imprezy integracyjne dla firm. Mój szef miał zawsze spore wymagania. Biuro urządził sobie luksusowo i tego wymagał również na wyjazdach. Mocny powiew wiatru uderzył mnie prosto w twarz, gdy tylko opuściłem aptekę w centrum miasta. Powietrze było suche, a na niebie zaczęły pojawiać się ciemne chmury.

Pozostaw swój komentarz
imię (wymagane)